Jeszcze kilka lat temu oznaczenie wartości SPF bez udziału ludzi wydawało się rozwiązaniem odległym, raczej koncepcją niż realnym standardem. Dziś staje się faktem i to takim, który zaczyna redefiniować sposób myślenia o badaniach kosmetyków ochrony przeciwsłonecznej.
To zmiana, która nie wynika wyłącznie z postępu technologicznego. To odpowiedź na konkretne napięcia między oczekiwaniami regulatorów, producentów z przemysłu kosmetycznego i samych konsumentów.
Dlaczego tradycyjna metoda in vivo i testy na ochotnikach budzą wątpliwości?
Badania SPF metodami in vivo, choć uznawane za referencyjne (zgodnie z ISO 24444), od dawna budziły wątpliwości. Po pierwsze – etyczne. Testowanie na ochotnikach, polegające na ekspozycji skóry na promieniowanie UV, coraz trudniej było uzasadnić w kontekście rosnącej wrażliwości społecznej.
Po drugie – powtarzalność wyników. Nawet przy zachowaniu rygorystycznej procedury, zmienność biologiczna uczestników wpływała na końcowy rezultat. Dla producenta oznaczało to ryzyko, dla regulatora – wyzwanie interpretacyjne dotyczące tego, jak rzetelnie oznaczać deklarowany współczynnik ochrony przeciwsłonecznej.
Po trzecie – czas i koszt. Metoda in vivo jest złożona logistycznie, wymaga rekrutacji ludzi, nadzoru medycznego i spełnienia szeregu wymogów formalnych. W praktyce wydłuża to proces wprowadzania produktu na rynek.
Norma ISO 23675:2024 – przełom w oznaczaniu Sun Protection Factor metodą in vitro
Wprowadzenie normy ISO 23675:2024 to nie tylko aktualizacja metodologii. To realna zmiana podejścia do oceny skuteczności ochrony przed słońcem. Nowa norma opisuje metodę in vitro oznaczania Sun Protection Factor, która pozwala na precyzyjny pomiar, a nie wymaga udziału ochotników.
Badanie opiera się na analizie transmisji promieniowania przez warstwę produktu naniesioną na odpowiednie podłoże imitujące skórę lub płytki PMMA przy wykorzystaniu zaawansowanych technik spektrofotometrycznych.
Z punktu widzenia regulacyjnego to krok w stronę harmonizacji z trendami globalnymi. Coraz większy nacisk kładzie się na:
- ograniczenie badań z udziałem ludzi,
- zwiększenie powtarzalności wyników i stabilności wartości SPF,
- możliwość standaryzacji metod między laboratoriami.
Co istotne, metoda in vitro nie jest jedynie „zamiennikiem”. Pozwala na lepszą kontrolę warunków i dokładne zbadanie, jak filtr zachowuje się w szerokim spektrum – od UVB po UVA.
Pomiar promieniowania UVA i UVB a rzetelna ocena skuteczności kosmetyków
Najciekawsze w tej zmianie nie jest jednak samo odejście od metody in vivo. Kluczowe jest to, że badanie in vitro zaczyna być postrzegane jako narzędzie bardziej wiarygodne operacyjnie.
To odwraca dotychczasową narrację. Przez lata metody bez udziału ludzi traktowano jako kompromis. Dziś coraz częściej są one pierwszym wyborem – nie dlatego, że „wystarczą”, ale dlatego, że dają większą kontrolę nad wynikiem i pozwalają precyzyjnie określić krytyczną długość fali oraz ogólną skuteczność kosmetyków.
Wartości SPF pod kontrolą – korzyści z nowej procedury dla przemysłu kosmetycznego
Wdrożenie podejścia zgodnego z ISO 23675 (Cosmetics — Sun protection test methods — In vitro determination of sun protection factor) otwiera kilka konkretnych możliwości:
- Przyspieszenie R&D: Szybsza ocena skuteczności ochrony UV już na etapie rozwoju formulacji.
- Lepsza porównywalność: Standaryzowane warunki ograniczają wpływ czynników zewnętrznych na współczynnik SPF.
- Redukcja ryzyka: Spójne wyniki są kluczowe dla dokumentacji PIF. Każdy produkt promieniochronny musi mieć dziś solidne potwierdzenie swoich deklaracji.
Warto też zwrócić uwagę na aspekt komunikacyjny. Konsumentów interesuje, jak dany filtr przeciwsłoneczny został sprawdzony. Informacja o nowoczesnych testach bez udziału zwierząt i ludzi to silny atut marketingowy.
Jak wdrożyć oznaczanie współczynnika SPF zgodnie z nową metodą in vitro?
Największym błędem jest potraktowanie nowej normy ISO wyłącznie jako zmiany technicznej. To proces, który powinien objąć:
- Procesy R&D – włączenie testów na wczesnym etapie projektowania.
- Działy jakości – aktualizacja procedur weryfikacji i zalecenia dotyczące kontroli partii.
- Regulatory affairs – dostosowanie dokumentacji do standardu ISO 23675.
- Marketing – świadome komunikowanie bezpieczeństwa i skuteczności produktu.
Dlaczego współczynnik ochrony przeciwsłonecznej badany metodą bez udziału ludzi to nowy standard?
Historia regulacji pokazuje, że jeśli pojawia się metoda, która jest jednocześnie bardziej etyczna i powtarzalna, prędzej czy później staje się standardem. Promieniowanie UVB i UVA to realne zagrożenie, dlatego precyzyjny pomiar ochrony jest priorytetem dla organów nadzorczych.
ISO 23675:2024 spełnia wszystkie te warunki. To nie chwilowy trend, ale zapowiedź kierunku, w którym będą podążać kolejne zalecenia rynkowe.
Przewaga konkurencyjna w badaniu wartości SPF – czas na wdrożenie nowych procedur.
Największą różnicę robi nie to, że dana metoda istnieje, ale kiedy zaczynamy z niej korzystać. Ci, którzy wcześniej opanują oznaczanie ochrony metodami in vitro, zyskają przewidywalność w obszarze, który decyduje o sukcesie rynkowym.
Metody badania SPF w J.S. Hamilton – profesjonalny pomiar i analiza zgodnie z ISO 23675:2024.
W J.S. Hamilton Poland jesteśmy przygotowani do realizacji sun protection test zgodnych z normą ISO 23675:2024. Wspieramy producentów w praktycznym wdrożeniu metod – od wymagań dotyczących próbek, przez pomiar, aż po interpretację wyników w kontekście regulacyjnym.
Jeśli chcą Państwo sprawdzić, jak nowe wymagania wpłyną na Państwa produkt kosmetyczny – zapraszamy do kontaktu.




